Czy urzędnik powinien „gwiazdorzyć”?

Czy urzędnik państwowy lub samorządowy, jakikolwiek urzędnik, ma odpowiednie argumenty, żeby w swojej pracy czuć się twórcą sensu stricto? Czy taki pracownik powinien sobie dawać przyzwolenie, żeby mówiąc kolokwialnie „pogwiazdorzyć”, by czuć się autorem, twórcą albo cennym, urzędowo chronionym talentem, którego notabene nikt nigdy nie odkrył i być może nigdy nie odkryje?

Skąd refleksja na ten temat? Otóż ukazał się na łamach Gazety Prawnej artykuł pod tytułem „Urzędnicy publiczni bez praw do twórczej pracy”, mówiący o tym, że urzędnicy żalą się, iż są twórcami opracowań, raportów, innych drogocennych publikacji o częstokroć znikomym dla ludzkości znaczeniu. Problem dotyczy urzędników, a ja wprost uwielbiam tę grupę zawodową, więc temat skutecznie zadziałał na mnie jak płachta na byka i wywołał do tablicy.

Otóż… problem polega na tym, że jakaś pojedyncza, jednostkowa, standardowa, zuniformizowana dusza wykonuje swoją pracę tworząc raporty, pogłębione analizy, prowadzi badania i przygotowuje różnego typu publikacje. Sęk w tym, że pod tą pracą nie za często ma okazję podpisać się swoim własnym rodowym nazwiskiem. Rodzi się zatem w jego głowie coś na kształt poczucia krzywdy, które po cichutku woła o sprawiedliwość dziejową i docenienie jego osobistego wkładu w wytworzenie jakiegoś arcydzieła urzędowego. Ów poczucie winy nasila się dodatkowo w momencie, gdy tymże arcydziełem pochwali się publicznie przełożony tej kreatywnej duszy, bo akurat ma w planie dobrze wypaść przed przełożoną duszą wyższego rzędu, zasiadającą niemalże na samym niebieskim sklepieniu. Wygląda zatem na to, że dusza przełożona, wyżej usytuowana w strukturze, cały sukces przypisuje sobie i wyłącznie na nią spłynie w przyszłości chwała boska i podziękowania w kronikach filmowych. Ból jest zatem dla duszy standardowej nie do zniesienia i ta dusza się żali do narodu, że nikt o niej do tej pory w mediach nie usłyszał, a szczerze mówiąc pewnie powinien… Nie dziwię się z jednej strony takiej biednej duszy, bo każdy jednostkowy charakter ma we własnym wnętrzu potrzebę bycia docenionym, użytecznym, twórczym, generalnie potrzebnym, no takim gościem z jajem.

Pytanie tylko czy urzędnik, niezależnie od szczebla, rodzaju struktury i miejsca w strukturze, powinien „gwiazdorzyć” i „aktorzyć”? Czemu ma to służyć i co chce przez ten fakt urzędnik połechtać? Czy nie uważacie, że jak urzędnik chce „pogwiazdorzyć”, to najlepiej dla niego będzie zmienić profesję zawodową?

Artykuł przeczytacie tutaj: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i-kariera/artykuly/805885,urzednicy-publiczni-prawo-autorskie.html

Polecam lekturę, bo temat urzędniczej walki z przeciwnościami jest problemem bardzo ciekawym – z jednej strony zabawnym, a z drugiej śmiesznym.

4 Komentarze

  1. Tu nie chodzi o gwiazdorzenie. Tu chodzi o zwykłą ludzką godność której się nam odmawia. Na przykład przyklejając łatkę typu „biurwa”, jak w Pana tekście. Najłatwiej wypowiadać się o czymś, czego w ogóle się nie zna, prawda? Proszę sobie wyobrazić taką sytuację, że spędził pan sporo czasu (w tym zarywał noce, bo przy takich opracowaniach o jakie nam chodziło to norma; tu nie idzie o proste tabelki czy cztery wykresy na krzyż) samodzielnie wyszukując dane (w tym samodzielnie dokonując tłumaczeń, jeśli źródło jest w obcym języku), samodzielnie opracowując koncepcje, samodzielnie stawiając tezy i robiąc całość od początku do końca też samemu. Dodam jeszcze, że często tego rodzaju zlecenia są poza zakresem czynności osoby której się to zleca i wykonywane bezkosztowo. Niech Pan pomyśli, jakby się Pan czuł czytając potem własne opracowanie podpisane przez kogoś innego i wiedząc, że ktoś inny został za nie nagrodzony. Radzi Pan zmienić pracę? Nie ma sprawy. Tylko jak mam się przyszłemu pracodawcy przedstawić wynikami które przypisał sobie publicznie ktoś inny? Zapraszam do lektury artykułu, który był inspiracją autora w Gazecie Prawnej, a który jakoś tak zapomniał odesłać do źródła. W ramach analiz dotyczących praw autorskich, oczywiście. Może Pan nie lubić urzędników, nikt Panu tego nie zabroni. Ale chętnie podejmę dyskusję, może być na maila. Może pozwoli Pan sobie pokazać, że rzeczywistość wygląda nieco inaczej niż stereotypy. Pozdrawiam
    Agnieszka

    • Dzień dobry,

      Pani Agnieszko, dziękuję za dodanie komentarza i podzielenie się swoimi odczuciami.

      Pozdrawiam!

  2. Problem dotyczy wszystkich pracowników, w tym również ulubionej przez Pana grupy zawodowej. Urzędnicy jeszcze nie zostali pozbawieni wszystkich praw obywatelskich.

    Tak jak Pana dzisiejszy wpis, o którym jedni mogą powiedzieć, że jest wielkim utworem, a inni zupełnie co innego, tak i w efektach pracy każdej innej jednostkowej duszy można spotkać przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze chroniony prawem autorskim. Przy tym by utwór podlegał ochronie prawnej nie musi mieć wcale wielkiej „wartości artystycznej”.

    Proszę nie mylić dochodzenia ochrony swoich ustawowych praw z „gwiazdorzeniem”.

    Zapraszam do przeczytania również artykułu, który był inspiracją do poruszenia tego tematu w Gazecie Prawnej:
    http://www.sluzbacywilna.info.pl/aktualnosci3/966-urzednik-tworca

    • Dzień dobry,

      dziękuję za komentarz i przywołanie odniesienia do tekstu źródłowego, który był zalążkiem problematyki poruszonej na łamach Gazety Prawnej.

      pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.