Słodkie nieba… rynkiem pracy znowu rządzą wskaźniki!

źródło: pixabay.com; autor: gentlegiant27153

źródło: pixabay.com; autor: gentlegiant27153

Właśnie z Sejmu nadlatuje kolejna jaskółka będąca zwiastunem, dowodem tego jak słaby i ułomny jest polski rynek pracy oraz jak „kupuje się” miejsca pracy. Ta jaskółka nie dość, że wydaje znany każdemu odgłos „Kuuuu kuuu, kuuu kuuu”, to jeszcze pokazuje palcem znany gest „Kuuu kuuu, na muniu”…

Szykuje się kolejna faza ekonomicznego wsparcia dla przedsiębiorstw opatulona w filozofię ratowania młodych bezrobotnych, którzy bez doświadczenia zawodowego „prawdopodobnie” samodzielnie nie poradzą sobie na rynku pracy… Wiadomo ludziom pomagać trzeba, zwłaszcza niezaradnym bidulkom poszukującym pracy i zalegającym w rejestrach urzędów pracy oraz nader zaradnym biznesmenom unikających obciążeń finansowych po własnej stronie…

Ale o co chodzi?! Otóż, nowelizacja przewiduje, że przedsiębiorcy, którzy w 2016 r. i 2017 r. zatrudnią w swojej firmie osobę bezrobotną do 30 roku życia, przez okres 12 miesięcy będą mogli liczyć na zrefundowanie wynagrodzenia dla osoby bezrobotnej w wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę… wraz ze składkami ZUS i NFZ. Czyli co dzieje? Zakładając, że przedsiębiorca, potrafiący liczyć na kalkulatorze, zatrudni osobę młodą za stawkę minimalną (minimalne wynagrodzenie za pracę w kraju), to ma pracownika przez 12 miesięcy „za darmo”. Wynagrodzenie dla osoby zatrudnionej będzie refundował przedsiębiorcy powiatowy urząd pracy przelewając w odstępach regularnych (kochane) pieniążki na wskazane konto bankowe przedsiębiorcy. I takich etatów tylko w 2016 r. ma powstać 30 tysięcy (a docelowo ok. 100 tysięcy), na co minister finansów ( tylko w 2016 r.) zgodził się wydać z budżetu państwa 700 mln polskich złotych.

Napisałem, że ów pracownik będzie „za darmo”, ale nie bez powodu znalazł się tam cudzysłów. Jeżeli pracodawca zatrudni młodego bezrobotnego, to otrzyma przez rok refundację wynagrodzenia, ale zobowiązuje się również do przedłużenia umowy z pracownikiem na okres kolejnych 12 miesięcy. W kolejnym roku współpracy obciążenia związane z wynagradzaniem finansowym pracownika będą po stronie przedsiębiorcy/pracodawcy. Zakładając, że obie strony przedłużą umowę o pracę na tych samych warunkach (płaca minimalna), to w efekcie taki pracownik wyjdzie pracodawcy i tak atrakcyjnie, po dwóch latach współpracy „za pół ceny”. Warto? Noooo pewnie, że warto! Ale dla kogo?

Przedsiębiorca w pierwszym roku otrzymuje na zatrudnienie bezrobotnego ponad 26 tys. zł wsparcia, czyli jakieś 2170 zł miesięcznie ze wspomnianymi już składkami. Jeżeli w kolejnym roku zatrudnienie nie będzie kontynuowane, to pracodawca zwróci dotację (taki straszak, żeby nie było!), albo jeśli zostanie przerwane w trakcie roku, to zwróci dotację w części, adekwatnie do czasu przepracowanego przez pracownika. Banalnie proste w realizacji i przy wyliczeniu. Banalna jest też recepta na wskaźniki i statystykę polskiego rynku pracy - subsydiowane zatrudnienie, unijna kasa, różnej maści dotacje dla przedsiębiorców i na osoby bezrobotne.

A samemu młodemu bezrobotnemu co z tego przyjdzie? Ano wiadomo - zyska bezcenne i atrakcyjne rynkowo doświadczenie zawodowe, być może jakieś twarde kwalifikacje, otrzyma godne wynagrodzenie za pracę i czeka go świetlana przyszłość, może nawet jakaś kariera… A jeśli nie kariera, to w najgorszym razie, po dwóch latach tyrania na minimalnej pensji, otrzyma dobre referencje, które ma sobie najczęściej sam napisać i dać do podpisu „przedsiębiorczemu”. Każdy chyba się zgodzi, że od czegoś trzeba zacząć… nie ma co się dziwić.

Podobno, według ekspertów rynku pracy, zainteresowanie ze strony firm takimi programami jest tak duże, że nie starcza pieniędzy dla wszystkich. Niektórzy są nawet zdania, że takie rozwiązanie powinno być wprowadzone na stałe (np. Pracodawcy RP). Ciekawostka, prawda?! Mam nadzieję, że nie zabraknie chętnych młodych bezrobotnych do udziału w tym programie, a jak zabraknie albo będą się migać od takich rozwiązań, to się ich z rejestru z przyjemnością wyczyści obniżając automatycznie stopę bezrobocia i poprawiając strukturalny obraz bezrobocia w kraju. Rynek pracy będzie miał się coraz lepiej! Kuuu kuuu, kuuu kuuu!

 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.