„Mało wiemy, więc ostro zmyślamy”… czy podobnie jest z poglądami rzecznika GUS i przekonaniami nt. liczby urodzeń w Polsce?

„Mało wiemy, więc ostro zmyślamy”… (czytaj: Metro, 31.10.2014 r.) czy podobnie jest z poglądami rzecznika GUS i przekonaniami nt. liczby urodzeń w Polsce?

An Arm by Vera Kratochvil, pobrano z: pixabay.com

An Arm by Vera Kratochvil, pobrano z: pixabay.com

Ipsos Mori zrealizował badania międzynarodowe nt. ile wiemy o współczesnych problemach. Przebadano społeczność 14 krajów i okazało się, że najbardziej „odpłynęli” w swoich osądach Włosi, ale Polacy uplasowali się tuż za podium na 4 miejscu!

Wyniki badań generalnie pokazały, że ludzie ogólnie mają tendencję do zawyżania liczb dotyczących kwestii drażliwych. Co na to Polacy? Otóż:
- uważamy, że w Polsce muzułmanie stanowią 5% populacji, podczas gdy rzeczywiście stanowią 0,1%;
- uważamy, że nastoletnich matek jest 18,5%, ale dane mówią, że jest to poziom 1,4%;
- oceniamy, że imigranci stanowią 14% społeczeństwa, ale rzeczywiście jest ich 1,75%;
- sądzimy, że bezrobocie jest bardzo wysokie i bez pracy jest 35% osób, a to wynik aż o 25 pkt proc. wyższy niż w rzeczywistości (sprawdziłem dane BAEL dla IV kwartału 2013 r.);
- uważamy, że seniorów jest 42%, czyli o 27 pkt proc. więcej niż naprawdę.

Teraz nasunęła mi się refleksja, że to samo zjawisko występuje, kiedy rzecznik GUS p. Artur Satora wypowiada się o optymistycznych prognozach w 2014 r. dotyczących liczby urodzeń Polaków (czytaj „Urodzi się więcej maluchów”, w: Metro, 31.10.2014 r.) – jak „pójdzie dobrze”, to będziemy mieli 4 tys. więcej noworodków aniżeli w 2013 r. i teraz najlepsze… „Według badaczy GUS wzrost liczby Polaków, którzy decydują się na dzieci, może być po części pokłosiem rosnącego zainteresowania władz poprawą sytuacji demograficznej Polski.” – Niestety p. Satora nie wskazuje procentowo, ile to pokłosie wynosi w rzeczywistej strukturze powodów podejmowania decyzji o posiadaniu dzieci przez Polaków.

„Najważniejsze jednak zdaniem Satory jest to, że wzrost liczby urodzeń staje się sprawą priorytetową, mówi się o tym coraz więcej. To może ugruntować w przyszłych rodzicach przekonanie, że idą lepsze czasy na posiadanie dzieci i pomagać w podejmowaniu decyzji – mówi Satora.” Obawiam się, że p. Satora również tutaj może przeceniać siłę owego „ugruntowania potencjalnych rodziców”. W tym wypadku rzecznik GUS również nie podaje żadnej konkretnej wartości wyrażającej wielkość tej siły, a może nawet wiary…

I ostateczna kwestia, którą chcę poruszyć… „Mimo, że działania są niewystarczające, coś się jednak w tej sprawie dzieje (roczne urlopy rodzicielskie, tańsze przedszkola, program in vitro i programy mieszkaniowe dla młodych i ostatnio większa ulga na dzieci).” Tutaj również GUS mnie zawiódł i nie podał, w jakim stopniu wspomniane narzędzia polityki społecznej wpłynęły na decyzję o posiadaniu dziecka lub kolejnych dzieci przez Polaków.

Kto z Was, decydując się na posiadanie dzieci, kierował się głównie wspomnianymi wyżej przesłankami?! Ile procent społeczeństwa decyduje się na roczne urlopy? Ile Polek przed urodzeniem dziecka sprawdzało cenniki przedszkoli i ciągle je aktualizuje w swojej bazie danych? Ile par w Polsce korzysta z metod in vitro – nie wskazano, jaka część polskiego społeczeństwa korzysta z tych rozwiązań. Ulga na dzieci jako powód ich posiadania? Jak to wszystko wpływa na nasze decyzje?

Po zapoznaniu się z tym materiałem i wnikliwą analizą danych i wniosków GUS nie poczułem wcale ulgi. Żadnej ulgi…

Ło matko! Polacy w pierwszej piątce !!!

  „Praca powinna być na pierwszym miejscu, nawet jeśli oznacza to mniej wolnego czasu” – takiego stwierdzenia użyto w badaniu społecznym World Value Survey (światowe Badanie Wartości) przeprowadzonym w latach 2005-2008.

World Value Survey to badanie, które służy monitorowaniu zmian o charakterze społeczno-kulturowym i politycznym. Wyniki uzyskane w badaniach umożliwiają porównywanie międzykulturowe i ukazywanie zmian społecznych dokonujących się wraz z upływem czasu. Dotychczas odbyło się 5 fal wspomnianego powyżej badania.

                                                         Author: seeveeaar / photo on flickr

Wracając do kluczowego w badaniu stwierdzenia… osoby badane miały odnieść się do niego wybierając jedną z odpowiedzi na pięciostopniowej skali likerta (zdecydowanie się zgadzam; zgadzam się; ani się zgadzam, ani się nie zgadzam; nie zgadzam się; zdecydowanie się nie zgadzam).

  Wśród krajów o największym odsetku osób przychylających się do stwierdzenia (odpowiedzi: zdecydowanie się zgadzam i zgadzam się), że praca jest najważniejszym elementem życia znalazły się takie kraje jak: Indie – 73%; Bułgaria – 69%; Chiny – 67% oraz tuż za podium nasi zachodni sąsiedzi Niemcy – 62%. Na piątej pozycji w rankingu znalazła się Polska, gdzie 61% zbadanych osób potwierdziło, że praca jest ważniejsza niż czas wolny.

  W gronie krajów, które odnotowały wśród swoich obywateli niski odsetek aprobaty dla tego stwierdzenia, znalazły się: Japonia – 21%; Australia – 28%; Stany Zjednoczone – 32%; Szwecja i Kanada – 36%.

Ja się pytam Was Polaków – o co chodzi? Czy faktycznie jest tak, że statystyczny Kowalski, w sześciu przypadkach na dziesięć, ceni bardziej „robotę” od „czasu wolnego”. Za czym tak gonimy?

źródło: Monitor rynku pracy z dnia 27.05.2014 r.; www.rynekpracy.pl, Sedlak&Sedlak

Tańczyć każdy może…

   Każdy człowiek skrywa w sobie jakiś ukryty talent lub umiejętność. Czasami nawet nie wiemy, że to siedzi w naszym wnętrzu. Ważne, że kiedyś nadchodzi dzień, w którym to odkrywamy i potrafimy z tym zrobić coś dobrego.

    Niekiedy nasze talenty uzewnętrzniają się później aniżeli byśmy sobie tego życzyli. Niektórzy mogą dodać, że zdecydowanie za późno… Nieważne! Najważniejsze jest to, że pewnego dnia się o tym przekonujemy i że to sprawia nam wiele radości i daje energię do dalszego szczęśliwego życia.

Każdy ma talent!

Boksować w politycznym oktagonie jak Adamek, pływać w basenie bez wody jak Jędrzejczak, dać się złapać w pułapkę ofsajdową jak Żurawski…

Czasami można być pod wrażeniem, ale samo wrażenie nie musi zawsze mieć konotacji pozytywnych. Dotychczas załączałem wpisy, które w mojej ocenie miały charakter optymistyczny. Tym razem jest zupełnie inaczej, choć przyznaję, że jestem pod wrażeniem materiału i głównych bohaterów, których możecie obejrzeć w wywiadach telewizyjnych (materiał poniżej, wyemitowany w TVP INFO i TVP 1).

Materiał jest dowodem na to, że w życiu można zawodowo pobłądzić, nawet jeśli wiara jest mocna jak ciosy w ringu. Ponadto, pozostaje wiara, że z porażek ludzie wyciągają wnioski i naukę. Czy takie wnioski wyciągnie również Tomasz Adamek oraz Zbyszek ze swoim Sztabem? Werdykt już w maju…

Czy Otylia napełni basen zanim do niego wskoczy na główkę i czy Maciej skosi zachwaszczone boisko zanim usłyszy pierwszy gwizdek? Rozgrzewkę polityczną obojga emerytowanych sportowców możecie skomentować osobiście. Ja jestem pod wrażeniem, ale nadal przeciw!