Robin Williams nadal może odegrać rolę w Twoim życiu! (Robin Williams)

Kilka lat temu w wywiadzie, w kontekście problematyki depresji i uzależnień, zapytano Robina Williamsa czy czuje się szczęśliwy. Odpowiedział wtedy:

„Tak sądzę, ale przede wszystkim nie boję się być nieszczęśliwy. Smutek też jest dobry, jest OK. Gdy to zrozumiesz, wszystko będzie prostsze. To jest sedno sprawy, to swego rodzaju dar.”

Mimo, że nie ma go już wśród nas, to nigdy nie przestanie być aktorem – nadal może odegrać rolę w życiu każdego człowieka! Jeśli czujecie się słabi albo smutni, pozwólcie sobie na to. Macie do tego prawo…

Czy urzędnik powinien „gwiazdorzyć”?

Czy urzędnik państwowy lub samorządowy, jakikolwiek urzędnik, ma odpowiednie argumenty, żeby w swojej pracy czuć się twórcą sensu stricto? Czy taki pracownik powinien sobie dawać przyzwolenie, żeby mówiąc kolokwialnie „pogwiazdorzyć”, by czuć się autorem, twórcą albo cennym, urzędowo chronionym talentem, którego notabene nikt nigdy nie odkrył i być może nigdy nie odkryje?

Skąd refleksja na ten temat? Otóż ukazał się na łamach Gazety Prawnej artykuł pod tytułem „Urzędnicy publiczni bez praw do twórczej pracy”, mówiący o tym, że urzędnicy żalą się, iż są twórcami opracowań, raportów, innych drogocennych publikacji o częstokroć znikomym dla ludzkości znaczeniu. Problem dotyczy urzędników, a ja wprost uwielbiam tę grupę zawodową, więc temat skutecznie zadziałał na mnie jak płachta na byka i wywołał do tablicy.

Otóż… problem polega na tym, że jakaś pojedyncza, jednostkowa, standardowa, zuniformizowana dusza wykonuje swoją pracę tworząc raporty, pogłębione analizy, prowadzi badania i przygotowuje różnego typu publikacje. Sęk w tym, że pod tą pracą nie za często ma okazję podpisać się swoim własnym rodowym nazwiskiem. Rodzi się zatem w jego głowie coś na kształt poczucia krzywdy, które po cichutku woła o sprawiedliwość dziejową i docenienie jego osobistego wkładu w wytworzenie jakiegoś arcydzieła urzędowego. Ów poczucie winy nasila się dodatkowo w momencie, gdy tymże arcydziełem pochwali się publicznie przełożony tej kreatywnej duszy, bo akurat ma w planie dobrze wypaść przed przełożoną duszą wyższego rzędu, zasiadającą niemalże na samym niebieskim sklepieniu. Wygląda zatem na to, że dusza przełożona, wyżej usytuowana w strukturze, cały sukces przypisuje sobie i wyłącznie na nią spłynie w przyszłości chwała boska i podziękowania w kronikach filmowych. Ból jest zatem dla duszy standardowej nie do zniesienia i ta dusza się żali do narodu, że nikt o niej do tej pory w mediach nie usłyszał, a szczerze mówiąc pewnie powinien… Nie dziwię się z jednej strony takiej biednej duszy, bo każdy jednostkowy charakter ma we własnym wnętrzu potrzebę bycia docenionym, użytecznym, twórczym, generalnie potrzebnym, no takim gościem z jajem.

Pytanie tylko czy urzędnik, niezależnie od szczebla, rodzaju struktury i miejsca w strukturze, powinien „gwiazdorzyć” i „aktorzyć”? Czemu ma to służyć i co chce przez ten fakt urzędnik połechtać? Czy nie uważacie, że jak urzędnik chce „pogwiazdorzyć”, to najlepiej dla niego będzie zmienić profesję zawodową?

Artykuł przeczytacie tutaj: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i-kariera/artykuly/805885,urzednicy-publiczni-prawo-autorskie.html

Polecam lekturę, bo temat urzędniczej walki z przeciwnościami jest problemem bardzo ciekawym – z jednej strony zabawnym, a z drugiej śmiesznym.

Samotna Matka (aut. Avatea, blog: wdomachzbetonu.blog.pl)

„Drzwi nr 47. Naciskam klamkę i powoli otwieram. Mieszkanie jak mieszkanie w bloku. Pokoje, kuchnia, łazienka. Niebogato. Czysto. Matka i dziecko. Kwiaty na parapecie, kafelki z poprzedniej epoki. Mieszkanie i lokatorzy jak miliony innych. Matka jak miliony innych. Jednak nie. Tę matkę wyróżnia samotność. SAMOTNOŚĆ. Samotność jest jak jej bielizna, dżinsy i płaszcz. Samotność przylgnęła do niej jak druga skóra. I stała się tą właściwą, wbrew jej woli.

Obudziła się! Poród był ciężki. Jednak dała radę. Wdychała zapach syna,  tuliła i chłonęła niewymowne dwu i pół kilowe szczęście całą sobą! Duma, radość, lekki niepokój. Uczucia znane każdej matce zaraz po narodzinach dziecka. Poradzę sobie? Oczywiście! Nie, jestem taka niezorganizowana, może nie powinnam być matką? To mój syn! Dla niego będę najlepsza, lepsza niż do tej pory byłam a on będzie miał cudowne życie.

Nieuleczalnie chory? Genetyczna wada? Co to znaczy? To jej dziecko! Ona jest zdrowa więc on nie może być chory! To niemożliwe.

Gryzła paznokcie i płakała. Wyła w poduszkę by nie obudzić syna. Bezsilność, strach, przerażenie. Poczuła się jak dzikie zwierzę w klatce któremu nagle odebrano wolność.

- Myślałam, że potrzebuje czasu. Oswoję się z tym. Minęło tyle lat i wciąż mi czasu brakuje.

Mijały dni a ona uczyła się żyć inaczej. Tabletki, oklepywania, inhalacje. Jej dzień miał inny rytm niż większości matek. Okazało się, że świat jest bardzo niebezpieczny dla jej dziecka. Miliony bakterii, wirusów. Plac zabaw, przedszkole miejsca wręcz zakazane, podawane w bardzo małych dawkach by przypadkiem nie zarazić dziecka czymkolwiek…

Walka o każdy dzień trwała równocześnie z walką o przeżycie.

- On nas zostawił. Nie chciał takiego dziecka. Tak po prostu. Może nie miał siły patrzeć jak jego syn cierpi?  Wielu ucieka. Niektórzy za granicę a inni po prostu… do innej kobiety…

Przeżycie wiązało się z upokorzeniem. Komisja regularnie. Te parę złotych za które wręcz nie da się przeżyć a co kilka miesięcy chcą ci zabrać. Przecież, twoje dziecko mogło cudownie ozdrowieć albo nagle okaże się, że kilkulatek jest na tyle sprawny, że sam poda sobie odpowiednie dawki leków czy zrobi inhalacje….

- W tym kraju strasznie poniża się rodziców nieuleczalnie chorych dzieci. Opieka nad nimi nie jest wliczana do lat pracy. Do pracy nie pójdziesz bo dziecko wymaga stałej ciągłej opieki. O wózek, inhalator musisz walczyć w fundacjach lub szukać prywatnych sponsorów. Żebrzesz o jeden procent. Wynajęcie mieszkania, stałe opłaty, jedzenie czasem na to brakuje a gdzie leki? Nie każda matka ma siłę… Niektóre poddają się i wegetują. Zamknięte często w domach z tym INNYM od reszty dzieckiem.

Nocami ma uczucie, że jej kręgosłup pęknie. Ból psychiczny odczuwa fizycznie. Kuli się jak embrion i jęczy. Nie daje rady. Nie chce już patrzeć na cierpienie syna. Nie chce słyszeć jak kaszle i się dusi. Płacze. Zalewa ją morze łez i sen.

- Kiedy wiesz, że czas dziecka jest ograniczony, jesteś świadoma, że zgaśnie niebawem robisz wszystko by było szczęśliwe. Kupujesz mu wymarzoną deskorolkę, buty czy książki czasem się zadłużając. Długi zawsze kiedyś się spłaci a ta świadomość, że zrobiłaś dla niego wszystko pozwala ci przeżyć. Mieć siłę walczyć. Dzień po dniu.

I walczy. Samotna.

- No bo jak  wpuścić kogoś drugiego do swojego życia? Mężczyznę? Jaki facet będzie silny to udźwignąć? 

Swoje potrzeby odłożyła na półkę pt „później”  jednak chciałaby czasem mieć kogoś tak naprawdę. Silnego. Spokojnego. W jego dłoniach schować swoją głowę, niech zabierze ten strach o jutro. Niech jego miłość  wypełni. Niech przysłoni ból codzienności. Niech będzie zdecydowany i popłaci te zaległe rachunki i pozwoli na chwile beztroski. Niech da wypłakać się w jego koszulę. Niech zabierze syna w góry. Niech pogoni do matematyki. Tak po prostu. Może we dwoje byłoby lżej.

- Wiesz, tak po prostu, chciałabym by budził mnie codziennie filiżanką herbaty… Tak po prostu by był… Obok…

kawaPodobieństwo do zdarzeń i osób nieprzypadkowe. Niestety…”

Zapraszam do zapoznania się z dalszym ciągiem historii - kontynuacja postu (Samotna Matka II) czeka na Was pod następującym linkiem: http://wdomachzbetonu.blog.pl/samotna-matka-ii/

www.domyzbetonu.blog.pl – „W domach z betonu znajdziecie historie prawdziwe, które czasem Drogi Czytelniku cię wzruszą, czasem rozbawią, czasem pobudzą do zastanowienia.” Avatea

Tekst ukazał się dzięki uprzejmości autorki blogu, pozdrawiam Avatea!

Powrót do społeczeństwa. Powrót do pracy. Powrót do zdrowia.

    W dniu dzisiejszym Fundacja Żyjmy Zdrowo zorganizowała w Warszawie debatę zatytułowaną Powrót do społeczeństwa. Powrót do pracy. Powrót do zdrowia. Problematyka, która jest przedmiotem tej debaty dotyczy m. in. aktywizacji zawodowej osób z zaburzeniami psychicznymi. Celem inicjatywy Fundacji jest wspieranie działań społeczności lokalnej w aktywizacji zawodowej osób przewlekle chorych, w tym z zaburzeniami psychicznymi.
    Debata Powrót do społeczeństwa. Powrót do pracy. Powrót do zdrowia została zorganizowana w efekcie realizacji programu pilotażowego, który prowadzono w 2013 r. na terenie województwa wielkopolskiego. Założeniem projektu było wypracowanie oraz promowanie modelu współpracy pomiędzy osobami chorymi, trenerami pracy a pracodawcami, który stanie się standardem oraz będzie zapobiegać eliminacji i stygmatyzacji społecznej osób chorych. Program ma również na celu przybliżenie pracodawcom istotę zaburzeń psychicznych i obalanie negatywnych mitów związanych z postrzeganiem osób chorych psychicznie, jako niezdolnych do pracy. Jednym z celów programu było wykazanie, że przy odpowiednio sprofilowanym, kompleksowym i dostosowanym do indywidualnych potrzeb wsparciu, osoba chorująca psychicznie może stać się pełnowartościowym pracownikiem i uczestnikiem rynku pracy. Poprzez inicjatywę Fundacja wskazuje na korzyści wynikające z zatrudniania osób przewlekle chorych. Ważnym przesłaniem jest ukazanie możliwości i potencjału osób z zaburzeniami, dla których praca stanowi najlepszą, najskuteczniejszą terapię, równie ważną co odpowiedni dobór środków farmakologicznych w leczeniu. Na uwagę zasługuje fakt, że osoby chore psychicznie nie muszą być tylko i wyłącznie biorcami świadczeń pomocy społecznej, ale również mogą i występują w roli pełnoprawnych pracowników.
   Wspomniany program oparty został na zasadach systemu zatrudnienia wspomaganego. Jest to model, w którym osoba chora lub niepełnosprawna jest wspomagana w procesie aktywizacji społeczno-zawodowej przez trenera pracy, czyli wykwalifikowanego specjalistę, który przygotowuje taką osobę do podjęcia pracy, pomaga w znalezieniu adekwatnego stanowiska, wspiera ją w kontaktach bezpośrednich z pracodawcą oraz współpracownikami, a także monitoruje przebieg jej zatrudnienia aż do momentu uzyskania całkowitej samodzielności przez pracownika.
   W 2014 r. program będzie realizowany na terenie województwa mazowieckiego i kujawsko–pomorskiego.

Życie i praca CUdaka

Ten tekst nie jest ani o cudach ani o cudotwórcach. To jest wpis o ludziach, którzy cierpią na CU (Colitis Ulcerosa), czyli zmagają się z wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego (dalej: WZJG). W tym wypadku o cudach nie ma mowy – WZJG to choroba, z którą musisz „zaprzyjaźnić się” do końca życia…

Czym jest WZJG?

To choroba zaliczająca się do grupy nieswoistych zapaleń jelit, o podłożu autoimmunologicznym, przebiegająca z okresami wyciszeń i zaostrzeń. Wystąpienie choroby jest doświadczeniem przykrym, a jej objawy często uniemożliwiają normalne funkcjonowanie, zarówno w sensie społecznym jak i zawodowym.

Niestety WZJG nie da się całkowicie wyleczyć stosując farmakoterapię. Można jedynie opanować stan zapalny i złagodzić objawy. Są już na szczęście dostępne leki, dzięki którym pacjenci nie są narażeni na uporczywy ból, biegunki i skuteczną, ale okaleczającą terapię, jaką jest kolektomia.

Choroba w stanach ostrych oznacza zmaganie się z wielodniowym bólem brzucha, wzdęciami, wycięczającymi biegunkami (nawet ok. 20 na dobę), silnym parciem na stolec oznaczającym konieczność szybkiego wypróżnienia. W takim przebiegu choroby w zasadzie nie opuszcza się domu. Chory jest osłabiony, cierpi z bólu, ale przede wszystkim ze strachu, iż się nie zdąży – nagła biegunka, niemożność utrzymania stolca mogąca wystąpić w każdej chwili, w najmniej oczekiwanym momencie. W rezultacie mamy do czynienia z przymusową izolacją, wyłączeniem z życia społecznego i zawodowego, przerywaniem nauki lub pracy. Niekiedy choroba wymaga przeprowadzenia operacji chirurgicznych, a w niektórych przypadkach całkowitego usunięcia jelita grubego.

WZJG jako choroba dotyka najczęściej ludzi młodych. Szczyt zachorowalności przypada pomiędzy 15 a 35 rokiem życia (niektóre źródła podają, że pomiędzy 20 a 40 rokiem życia). Nie trzeba chyba tłumaczyć, że dla wielu osób oznacza to zmaganie się z nią już na starcie życiowym, w okresie, kiedy rozpoczyna się naukę lub osobistą karierę zawodową. Częstotliwość występowania WZJG – 10 przypadków na 100 tys. osób.

Więcej na temat diagnostyki i leczenia WZJG dowiecie się z artykułu specjalnego “Wytyczne Grupy Roboczej Konsultanta Krajowego w dziedzinie Gastroenterologii i Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii dotyczące postępowania z pacjentem z wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego”, którego treść zamieszczona jest na stronie Przeglądu Gastroenterologicznego pod następującym linkiem:


http://www.termedia.pl/Artykul-specjalny-Wytyczne-Grupy-Roboczej-Konsultanta-Krajowego-w-dziedzinie-Gastroenterologii-i-Polskiego-Towarzystwa-Gastroenterologii-dotyczace-postepowania-z-pacjentem-z-wrzodziejacym-zapaleniem-j,41,20477,1,0.html

Cdn… (do tematu będę wracał)