Oszczędzamy czy nie?

money

Money, autor: e-gabi; źródło: pixabay.com

Oszczędzamy czy nie?

 Żyjemy w czasach, kiedy ocenia się wszystkich i wszystko. Wszystko się kategoryzuje i poddaje statystycznej obróbce. Możemy tego nie lubić i starać się w życiu nie szufladkować ludzi, ale czasami jednak ulegamy takim zjawiskom. Dzisiaj osobiście pozwoliłem sobie poszufladkować ludzi na tych, którzy oszczędzają i nie oszczędzają. Według mnie w każdej z tych kategorii można z kolei wyróżnić kilka podkategorii osób.

Pierwsza kategoria osób, to oszczędzający. W tym wypadku myślę o osobach, którym po wydatkach i zaspokojeniu podstawowych egzystencjalnych potrzeb pozostaje finansowa nadwyżka, którą chcą „jakoś” zainwestować/ulokować. W tej kategorii identyfikuję dwie zasadnicze podkategorie osób.

 Po pierwsze, są to osoby, które oszczędzają/inwestują nadwyżki finansowe i osiągają swoje cele. Druga podkategoria, to osoby, które odkładają środki, ale mimo starań nie potrafią skutecznie ich pomnażać i realizować swoich celów. Ujmując to w kategoriach zero-jedynkowych: oszczędzasz i masz zadowalające rezultaty; oszczędzasz i nie masz zadowalających rezultatów. Nadrzędnym kryterium rozróżniającym te dwie podkategorie jest fakt, że oszczędzać się udaje lub nie udaje.

 W tej kategorii osób nie będę wspominał o osobach, które inwestują, ale tracą na swoich inwestycjach, bo w przypadku tych osób trudno mówić o skutecznym oszczędzaniu/inwestowaniu. Nie będę również oceniał czy ktoś oszczędza prawidłowo i czy mógłby zrobić to lepiej innym sposobem. Skupiam się tylko na subiektywnie odbieranym efekcie naszych decyzji, który mnie/innych zadowala lub nie.

Przykład: jeśli jedyną znaną mi drogą pomnażania pieniędzy jest założenie lokaty terminowej w banku, a przyszły rezultat mnie satysfakcjonuje, to kiedy dotrwam skutecznie do wyznaczonego dnia kapitalizacji odsetek, oznacza to, że skutecznie osiągnąłem rezultat. Abstrahuję od faktu, że istnieją sposoby, które w tym samym czasie pozwoliłyby mi zarobić więcej. Tak samo abstrahuję od faktu, że te inne sposoby w tym samym czasie mogły potencjalnie uszczuplić mój budżet.

 Drugą kategorią stanowią osoby nieoszczędzające. I tutaj podobnie można wyróżnić dwie podkategorie osób.

 Po pierwsze, są to osoby, które nie oszczędzają, bo deklarują wprost, że nie mają z czego oszczędzać. Najczęściej są to osoby o niskich dochodach bądź o dochodach osiąganych nieregularnie. W ich sytuacji zwyczajnie w świecie nie można mówić nawet o próbie oszczędzania. Osoby te bowiem nie posiadają wolnych środków finansowych z przeznaczeniem na ten cel. Osiągane dochody pozwalają tylko na bieżące zaspokajanie potrzeb (np. zakup żywności, środków czystości, odzieży)  i opłacanie najbardziej pilnych wydatków (np. czynsz za mieszkanie, rachunek za prąd/gaz, faktura za internet). Po zaspokojeniu tych wszystkich potrzeb nie mają wolnych środków z przeznaczeniem na oszczędności krótko lub długoterminowe.

 Drugą podkategorię osób nieoszczędzających stanowią osoby, które zaspokajają wszystkie wymienione powyżej potrzeby pierwszego rzędu, a ponadto pozostaje im na koncie pewna pula środków wolnych, które można przeznaczyć na tzw. oszczędności. Sęk w tym, że te osoby nie za bardzo wiedzą lub w ogóle nie mają pomysłu, co zrobić z tą wolną pulą pieniędzy, aby w krótkim/długim terminie pomnożyć swoje zasoby finansowe. Mówiąc najkrócej,  osoby te nie wiedzą jak zainwestować pieniądze.

 Podsumowując tę kategorię: nie oszczędzamy, bo nie mamy z czego oszczędzać lub po prostu nie wiemy jak to skutecznie robić, więc nie podejmujemy wówczas żadnych decyzji o inwestowaniu pieniędzy i te lądują w przysłowiowej “skarpecie”. Niektórzy mogą powiedzieć, że odkładanie pieniędzy do skarpety, to w jakimś sensie również oszczędzanie, ale w dosłownym sensie z pomnażaniem ma to niewiele wspólnego. Myśląc o oszczędzaniu nie mam na myśli zachowywania statusu quo na swoim koncie bankowym czy “funduszu skarpetkowym”.

A jak jest u Was? Udaje się Wam skutecznie oszczędzać/inwestować? Podzielcie się swoimi osobistymi doświadczeniami.

Utracone korzyści, inflacja i realny zysk

 Money, Autor: e-gabi; źródło: pixabay.com

Money, Autor: e-gabi; źródło: pixabay.com

W ekonomii używa się pojęcia utraconych korzyści. Oznacza ono dosłownie, że nawet jeśli nominalnie nie tracimy, ale mogliśmy cokolwiek zarobić, to ten przegapiony zysk, będzie traktowany jako nasza strata. Wspomniana strata powstanie w wyniku zaniechań decyzyjnych, czyli np. w sytuacji, gdy środki pieniężne znajdują się na koncie bankowym, ale nie są przez nas inwestowane, nie podejmujemy żadnych decyzji odnośnie ich ewentualnego pomnażania.

 Przykład: na nasze indywidualne konto bankowe wpływa raz w miesiącu wynagrodzenie, renta, emerytura lub inne środki (np. przychód z tytułu najmu mieszkania). Środki pieniężne, które nie są nam potrzebne w danym momencie, możemy przelać z nieoszczędnościowego rachunku na rachunek oszczędnościowy, który jest oprocentowany w skali roku lub z którego możemy założyć oprocentowaną lokatę terminową. W takim przypadku kwota oszczędności może wypracować dla nas dodatkowe pieniądze. Gdybyśmy trzymali środki oszczędnościowe na zwykłym ROR-ze, wówczas nie wypracowałyby one żadnych odsetek. Postępując konsekwentnie w ten sposób każdego miesiąca odniesiemy realną korzyść finansową.

Uwaga! Nie oceniam wielkości odniesionych korzyści. Wysokość korzyści może być uzależniona od okresu oszczędzania, liczby transakcji dokonywanych z wykorzystaniem środków pieniężnych, a także od indywidualnych warunków i oferty banku/instytucji finansowej skierowanej do konkretnego Klienta. W ekstremalnym wypadku opłaty/prowizje mogą przekraczać skalę korzyści i wówczas inwestycja może przynieść stratę. Każdy przypadek wymaga odrębnej analizy wszystkich zmiennych czynników mających wpływ na ostateczny rezultat naszych decyzji.

   Utracone korzyści to jedna z negatywnych konsekwencji ekonomicznych, jakie ponosimy przetrzymując wolne środki pieniężne na nieoszczędnościowym ROR-ze. Powinniśmy dodatkowo pamiętać, że na nasze oszczędności negatywnie oddziałuje również zjawisko inflacji, która zjada w skali roku określony odsetek naszych oszczędności. Ceny produktów/towarów i usług zmieniają się (z reguły drożeją), więc za określoną kwotę pieniędzy możemy wraz z upływem czasu kupić coraz mniej konkretnych towarów bądź usług.

   Kolejny ekonomiczny termin, a mianowicie realny zysk, oznacza taki poziom zarobku, który uwzględnia finalnie poziom inflacji. W przypadku przetrzymywania pieniądzy na nieoszczędnościowym ROR-ze ponosimy faktycznie realną stratę, ponieważ nie pomnażamy naszych pieniędzy, a dodatkowo oszczędności zjada inflacja. Instytucje finansowe dysponują prostym narzędziem/kalkulatorem, który pozwala oszacować graniczny poziom wysokości oprocentowania konta oszczędnościowego, poniżej którego – z uwagi na inflację – będziemy tracić na trzymaniu pieniędzy w banku.

   W marcu 2014 r. poziom ten został oszacowany na poziomie 2,1%, co oznacza, że oprocentowanie oferowane poniżej tego poziomu sprawia, że nasze pieniądze tracą na wartości.

   Mając taką wiedzę, tym bardziej powinniśmy podejmować decyzje o przeniesieniu oszczędności i lokowaniu ich w miejscach oraz produktach, które mogą te środki pomnażać o określone odsetki. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że o oszczędności trzeba dbać jak najlepiej i poszukiwać takich rozwiązań, które dadzą jak najwyższy (godziwy) zysk realny.

 Uwaga! W niektórych przypadkach może się nawet okazać, że oprocentowana lokata lub konto oszczędnościowe gwarantują niski procent zwrotu z inwestycji, co w przypadku jednoczesnego wystąpienia wyższego poziomu inflacji przyniesie w efekcie realną stratę zamiast korzyści.

 Wnioski:

  1. Szanuj swoje pieniądze i dokładaj starań, aby bezczynnie nie leżały na nieoszczędnościowym koncie – człowiek pracuje na własne utrzymanie, dlaczego więc pieniądz nie miałby pracować na utrzymanie siebie samego;
  2. Nie oceniaj negatywnie skali uzyskanych korzyści – każdy realnie wypracowany zysk to ostatecznie korzyść;
  3. Jeśli nie masz żadnych oszczędności, nie wyciągaj żadnych negatywnych wniosków i skup się na myśleniu o tym, co zrobisz z pieniędzmi, gdy pojawią się w nadwyżce – nie marnuj osobistej energii na negatywne myślenie i negatywne działania.