Anegdotka z życia wzięta (cz. 3)

Zamarzyło mi się, żeby sprawdzić stan swojego serca, bo wraz z wiekiem nabiera ono doświadczenia niczym silnik mojego samochodu. Lekarz nie wiedział, co wymyślić, żeby „legalnie” dać mi sercowe skierowanie w kraju, w którym promuje się działania z zakresu profilaktyki zdrowotnej… ale udało się – zrobimy EKG wcześniej i potem badanie szczegółowe u kardiologa: „Tutaj jest skierowanie, proszę ustalić termin w rejestracji.”

Na wszelki wypadek nie dziękowałem lekarzowi, bo liczyłem się z tym, że będę za chwilkę dziękowania żałował. Bałem się tego, co nastąpi już w samej rejestracji:

Pacjent: „Dzień dobry, chciałem się zarejestrować na wizytę u kardiologa. Oto moje skierowanie.”

Służba zdrowia: „Dzień dobry. Yyyy, terminy na wrzesień, październik…”

Pacjent: „No trudno, proszę zarejestrować.”

Służba zdrowia: „W czwartek na godz. 8… Może być?”

Pacjent: „Tak, może być, obojętnie, aby do tego terminu dożyć…”

Służba zdrowia: (udaje, że super żartu nie było) „To w czwartek na godz. 8.”

Pacjent: „A zapisze mi Pani na kartce, w jaki to dokładnie czwartek będzie?”

Służba zdrowia: „Ach (coś najwyraźniej przeoczyłam), tak, już Panu zapisuje karteczkę… Proszę!”

Pacjent: „Dziękuję!” (odchodzę i sprawdzam termin na kartce… szybka refleksja – kur.a to już niebawem… mówiła, że wrzesień październik? wszystko się zgadza!)

Mam zaklepane! Mam nadzieję, że serce do tego czasu będzie pompować bez zarzutu! Martwi mnie tylko ta adnotacja na karteczce z taką liczbą wykrzykników przy wyrazie UWAGA…

UWAGA !!!!!!!!!!